Co nowego ?
Sonda
Jeżeli tak się stanie, to na skutek eksperymentu, który zaproponował na spotkaniu z kupcami i przedsiębiorcami z tej ulicy Włodzimierz Adamiak, pełnomocnik prezydenta miasta do spraw ulicy Piotrkowskiej (Aleksandra Hac, Gazeta.pl Łódź 2010-01-20).
Kupcy domagają się bezwarunkowego wpuszczenia samochodów na odcinek ulicy, na którym teraz obowiązują ograniczenia ruchu. Inna sprawa, że ograniczenia te są obecnie naruszane przez:
Straż miejska i policja wzmagają kontrole tylko jeżeli akurat któryś z prezydentów sobie przypomni o problemie i poleci odpowiedniemu komendantowi egzekwować ograniczenia, ostatni raz w sierpniu 2008 r. Pozostaje większość mniej lub bardziej praworządnych kierowców, którzy starają się przestrzegać zakazu ruchu i nakazów uniemożliwiających jazdę Piotrkowską na wprost. Ci z kolei blokują tę ulicę jadąc jej przecznicami i wjeżdżając na skrzyżowania mimo braku miejsca na ich opuszczenie. Zupełną fikcją pozostaje ograniczenie prędkości na Piotrkowskiej do 20 kilometrów na godzinę.
Tak wygląda obecna sytuacja. Mimo tej niekonsekwencji i nieprzestrzegania reguł przez kierowców, Piotrkowska na niespełna dwukilometrowym odcinku od placu Wolności do alei Mickiewicza, Piłsudskiego pozostaje najwygodniejszą drogą dla rowerzystów w centrum miasta. Istnienie tego odcinka, na który trudno jest legalnie wjechać samochodem, stanowi dla wielu osób, zwłaszcza w ciepłym sezonie, podstawową zachętę do używania roweru w Łodzi. Żeby sobie o tym przypomnieć, wystarczy kliknąć tag “Rowerzyści na Piotrkowskiej” na blogu Lodz Cycle Chic. W tej sytuacji wpuszczenie nieograniczonego ruchu na Pietrynę, z dopuszczeniem parkowania samochodów, znacznie utrudni poruszanie się po tej ulicy na rowerze i osłabi jej atrakcyjność w oczach użytkowników tego środka transportu, i to na samym początku sezonu.
W związku z powyższym proponuję formę protestu, z pozostawieniem każdemu decyzji, czy zechce się do niego przyłączyć: jeżeli dojdzie do skutku eksperyment pana Adamiaka, będę w tym czasie traktował ulicę Zachodnią i aleję Kościuszki jako alternatywę dla Piotrkowskiej, wybierając je podczas codziennych podróży po centrum. Jeżeli kierowcy będą mogli swobodnie wjeżdżać na Piotrkowską, zniknie powód dla którego my rowerzyści mielibyśmy omijać równoległe do niej ulice.
Witold A. Kopeć
Spojrzenie Wojtka Makowskiego na ten sam temat na jego blogu.
Nie lepiej pozostać na Piotrkowskiej? Im więcej tam będzie rowerzystów, tym trudniej będzie dla kierowców. W połączeniu z rikszami i ogródkami piwnymi po obu stronach przejazd samochodem stanie się niemal niemożliwy. A im trudniej będzie przejechać, tym mniej klientów będzie dojeżdżać tam samochodem, czyli eksperyment okaże się nieudany. Sami właściciele knajp sprzeciwią się jego kontynuowaniu, gdy spaliny zaczną wyganiać gości z ogródków. Powinniśmy więc działać tak, by na Piotrkowskiej tworzyły się jak największe korki.
Przyznaję barklu, że trudno odmówić rozsądku i wyważenia Twojemu stanowisku. Jedyne co mi nie pasuje, to wiara w to iż “…im trudniej będzie przejechać, tym mniej klientów będzie dojeżdżać tam samochodem”. Opiera się ona na przesłance, iż Polacy, łodzianie podejmują racjonalne wybory. Tak w większości przypadków niestety nie jest: liczy się egoizm i osobista korzyść, przeświadczenie o słuszności własnych poglądów. W połączeniu z ekspansywnością samochodów da nam to efekt w postaci ogólnego rozgardiaszu i zmniejszenia komfortu pieszych i rowerzystów.
I jeszcze jedno: z tego co kojarzę, ogródki są rozstawiane pod koniec kwietnia, przed majówką. Dlatego jak się domyślam Adamiak zaproponował ten właśnie miesiąc na eksperyment.