Felietony
Co nowego ?
Sonda
Mistrzu!
Swoim tekstami w „Tygodniku Powszechnym” („Miasto masa marazm” i „Barkarola w barze Karola”) powtarzasz utarte (i płytkie) opinie o Łodzi i jej mieszkańcach. Jest w nich prawda, lecz nie cała. Gębę taką przyprawia się Łodzi od 60 lat, odkąd pojawił się tu pierwszy desant tymczasowych (i przymusowych) zamieszkujących. Nic nowego.
Witek Kopeć
Szkoda że Twórcy tacy jak Bruszewska czy Klata powielają schematy.
Wierz mi, że ja i moi znajomi, którzy chorujemy na to miasto, cierpimy i przeklinamy, gdy na co dzień stykamy z toczącą je patologią. Tyle że jest nam bliższa wrażliwość (i percepcja) prezentowana przez Trzaskalskiego, Barta czy Ostrowskiego (Adama).
Bo to miasto ma i inne oblicza, które żeby poznać trzeba zadać sobie nieco trudu i poświęcić trochę uwagi. Rozumiem, że czas podzielony między próby i sen nie pozwolił na nic więcej, niż wędrówki po Milionowej, Tymienieckiego, południowym odcinku Piotrkowskiej. Szkoda jednak, że nie wyszedłeś poza projekcję swoich lęków i kompleksów.
Przy kolejnej Twojej wizycie w Łodzi (jeśli tylko kiedykolwiek zechcesz tutaj powrócić), zapraszam na wspólny spacer, o dowolnej porze. Chętnie będę Twoim przewodnikiem. Jestem przekonany, że nic nam się nie stanie, nie ucierpi w żaden sposób Twoje zdrowie. Odwiedzimy ciekawe miejsca i spotkamy się z ludźmi, którzy poszerzą nieco spektrum znanych Tobie typów łódzkich. Napijemy się wina lanego z kija w barze „Brzdąc”, zobaczymy to, co akurat będzie do obejrzenia w „Fabryce Sztuki”, kolację zjemy w „Cafe Tuwim”, wdepniemy do „Cytryny” (w nowej siedzibie), na kawę udamy się do „MS Cafe”, może jeszcze jakiś koncert w „Wytwórni”. A jak będziesz chciał zobaczyć, jak można potraktować proletariacką gębę, obejrzymy „Brygadę szlifierza Karhana” w Nowym. Choć trudno mi uwierzyć, żebyś tego jeszcze nie widział.
W jednym zdaniu błysnąłeś: „Stójka na rogu umożliwia błyskawiczny widok na cztery strony świata – wszak ulice zbiegają się pod kątem prostym”.
Pozostaję wielkim fanem Twoich felietonów (aczkolwiek teraz jeszcze bardziej krytycznym), życząc większej przenikliwości,
Witek Kopeć, strażnik łódzki