Felietony
Co nowego ?
Sonda
W środę po raz kolejny (już szósty) rozpoczęliśmy obchody Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu. Dla postronnego obserwatora może się wydawać, że oto rozwijana jest bardzo postępowa idea. Sposób w jaki ów Tydzień jest planowany i realizowany wskazuje raczej na to iż, nie licząc działań pojedynczych zapaleńców, jest on organizowany by zainteresowane komórki urzędu miasta miały czym się pochwalić w raportach i sprawozdaniach.
Wiceprezydent przyjeżdżająca na konferencję prasową na “Pasku” na pożyczonym naprędce rowerze i program obchodów tygodnia, do którego wrzucono (cyt.) “Dzień sprzątania Świata”, sadzenie imiennych drzewek oraz pokaz psów w wykonaniu straży miejskiej. Nie wygląda to na skoordynowaną i konsekwentnie prowadzoną akcję. Raczej na charakterystyczne dla naszej szerokości i długości geograficznej pospolite ruszenie, za pięć dwunasta, a nawet już pięć minut po umówionej godzinie. Gdy dodamy do tego brak przezroczystości działań zarządu dróg, który niechętnie dzieli się informacjami w kwestii prac nad strategią rozwoju transportu w mieście oraz niechlujny i anachroniczny projekt studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta, otrzymujemy obraz całości.
A przecież mogło być tak pięknie. Przykład ścieżki rowerowej wzdłuż alei Włókniarzy i Jana Pawła II pokazuje, jakie jest społeczne zapotrzebowanie na drogi dla cyklistów. Uzyskaliśmy w miarę bezpieczne i na długich odcinkach również komfortowe połączenie zachodnich części miasta, na kierunku północ-południe. Historia powstania tej drogi dla rowerów jest również dobrą ilustracją praktyki uprawianej przez rządzącą większość (a może mniejszość?): inwestycje w infrastrukturę rowerową są prowadzone przy okazji; zostało paręnaście milionów ze środków przeznaczonych na modernizację Włókniarzy, to zafundowano na dokładkę ścieżkę. “Kierujący samochodem ciężarowym zahaczył w środę rowerzystkę, która jechała z dzieckiem (w specjalnym siedzisku) ulicą Radwańską”. Najlepszy komentarz do fałszywej agitacji prowadzonej przez włodarzy Łodzi. Prawie cała nadzieja w nas, codziennych (nie jednorazowych) użytkownikach rowerów. Tylko swoją zdecydowaną i jednocześnie kulturalną postawą, prezentowaną na jezdni, jesteśmy w stanie oddolnie wymóc zmiany systemowe. Chyba że w magistracie pojawi się kilku wizjonerów, którzy wiedzą co się dzieje na cywilizowanym świecie i nie żywią leku na samą myśl o zmianach…
“Do wypadku doszło przed skrzyżowaniem z ul. Stefanowskiego po godz. 11. Na szczęście skończyło się jedynie na strachu. Mimo to dziecko wraz z mamą lekarze zabrali do szpitala na obserwację”.