Lodz Cycle Chic

Felietony

Co nowego ?

  • Piątek, 23 lipca: Już za chwileczkę, już za momencik kolejne trzy “holendry” zawitają w naszym sklepie, a od dziś nowa funkcjonalność – sprzedaż wysyłkowa. Na razie dotyczy jedynie naszej koszulki (pozostały 23 sztuki limitowanej serii), stopniowo będziemy ją rozszerzać na inne gadżety, akcesoria i części rowerowe. W “Felietonach” kolejny tekst Szproty eksplorującej bałuckie ulice, z interesującym komentarzem tom.krakusa.

Sonda

Która z dotychczas odbytych "Polówek" była najbardzej udana?
  • na Zdrowiu (29.06, "Happy Go Lucky") (71%, głosów: 5)
  • na Starym Rynku (25.06, "Vabank") (14%, głosów: 1)
  • w Parku Poniatowskiego (30.06, "Granatowy prawie czarny") (15%, głosów: 1)
Wszystkich głosów: 7

Felietony - Jaką drogą prowadzimy Łódź?

Rozdebatowaliśmy się ostatnio na temat transportu w mieście. Problemy z nim związane są coraz bardziej dokuczliwe dla ogółu, trudno żeby temat był pomijany przez dziennikarzy. Ubiegłotygodniowym “Gorącym tematem” w telewizyjnej trójce było “Zakorkowane centrum Łodzi”.

Materiał można obejrzeć pod tym adresem. Nie sposób oczekiwać po dwudziestotrzyminutowym programie czegoś więcej, niż tylko zasygnalizowania stanowisk i prezentacji twarzy poszczególnych graczy w mieście. Do studia Tomasz Lasota (pierwszy łódzki patriota wśród dziennikarzy telewizyjnych, zabierał głos w trakcie programu przez 388 sekund) zaprosił (w kolejności długości udzielonego czasu na wypowiedź):

  • Radosława “Podogrodzkiego” Podogrockiego (Wiceprezes Zarządu MPK; 181 sekund),
  • Krzysztofa Jóźwiaka (Kierownik Wydziału Inżynierii i Sterowania Ruchem ZDiT; 175 sekund),
  • Marzenę “Iwonę” Olczak (Zastępca Dyrektora ZDiT ds. Dróg, bezpośrednia przełożona kierownika Jóźwiaka; 143 sekundy),
  • Dariusza Jońskiego (wówczas jeszcze szef klubu radnych lewicy w radzie miejskiej; 131 sekund),
  • Krzysztofa Piątkowskiego (wiceprzewodniczący rady miejskiej z ramienia PiS; 128 sekund),
  • Wojciecha Makowskiego (działacz fundacji “Fenomen”; 115 sekund).

Każdy może sobie wyrobić pogląd na temat prezentacji wyżej wymienionych osób. Pozwolę sobie zauważyć, że wicedyrektor Olczak podała o 5 tysięcy metrów sześciennych większą ilość wywiezionego śniegu oraz dwukrotnie wyższą sumę zapłaconą za jego wywiezienie niż podaje jej “firmowa” strona. Kierownik Jóźwiak rozpoczął tak jak rozpoczyna się wystąpienie na jakiejś paranaukowej konferencji, należy mu jednak zaliczyć na plus zwrócenie uwagi na sferę mentalną, ale o tym za chwilę. Do Wojtka Makowskiego taka uwaga że jest jeszcze gorzej, bo jeżeli faktycznie jechałeś niespełna 700 m w 13 minut, to tramwaj poruszał się ze średnią prędkością 3,2 km na godzinę. Nota bene, Wojciech po tym jak odwołał się od mandatu za przejazd Piotrkowską na wprost, a teraz jeszcze niezmordowanie domagał się uprzątnięcia pryzmy śniegu ze ścieżki rowerowej (tej samej którą prezentowałem przed tygodniem i o której Wojtek jeszcze wcześniej mówił w tv, a potem HuBar pokazywał na swoim fotoblogu, odcinkiem tym zainteresowała się też Matylda Witkowska na łamach DŁ), stał się najbardziej walecznym i wytrwałym wojownikiem wśród łódzkich rowerzystów. Przypadek pryzmy śniegu usypanej na ścieżce jest bardzo dobrą ilustracją horyzontów myślowych wielu ludzi w tym mieście i kraju: przecież ktoś musiał podjąć konkretną decyzję, a inni wykorzystali ten fakt do tego żeby zaanektować nie odśnieżony odcinek na parking.

Może spróbować postawić diagnozę, jak to jest i może być z transportem w naszym mieście. Jest źle, a czeka nas walka. Najtrudniejsza bo odbywająca się właśnie w sferze mentalnej. Przebicie się do świadomości większości z przekazem, że samochód nie jest najlepszym wyborem jeżeli chodzi o jazdę po mieście nie będzie łatwo. Latami przyzwyczajaliśmy się, jaki to wygodny środek transportu. W 2002 roku w Łodzi i powiatach ościennych (w dużej mierze kierowcy z tych powiatów codziennie jeżdżą po ulicach Łodzi) mieliśmy zarejestrowanych ponad 323 tysiące samych samochodów osobowych! Zwracam uwagę, że są to dane sprzed ponad siedmiu lat, późniejsze informacje dla powiatów nie są upublicznione w sieci, a od 2002 do 2008 roku w całym województwie mieliśmy średni przyrost liczby samochodów osobowych na poziomie 6,4%. Zatem, jest prawdopodobne, że dla czterech interesujących nas powiatów (Łódź, łódzki wschodni, pabianicki i zgierski) liczba ta w 2009 roku przekroczyła pół miliona!

W obecnej sytuacji użytkownicy samochodów roszczą sobie prawo do stawania możliwie najbliżej celu własnej podróży i oczekują wyrozumiałości ze strony innych użytkowników ulic. Dzieje się tak wobec biernej postawy milczącej większości, a negatywne konsekwencje przyzwolenia na samochodową ekspansję odczuwają wszyscy: piesi, rowerzyści, pasażerowie transportu publicznego jak i sami kierowcy. Dominuje własna, krótkowzrocznie pojmowana wygoda oraz samousprawiedliwianie się. Podobnie rzecz się ma z tymi, którzy powinni podejmować mądre i spójne decyzje. Zarząd dróg jawi się dziś raczej jako dobrze zakonserwowana przechowalnia zawodowych urzędników niż miejsce pracy ludzi, którzy chcą działać na rzecz miasta według przemyślanej, dalekosiężnej wizji. Królestwo inercji, a Herkulesa który zechciałby posprzątać tę stajnię Augiasza nie widać. Zwracam uwagę, jak kolejne osoby publiczne odżegnują się od odważnych i trudnych w realizacji pomysłów (np. Tomasz Kacprzak podczas “Forum Łódź” czy Tomasz Lasota w opisanym programie telewizyjnym).

Nie można się dziwić łodzianom, że coraz mniej chętnie korzystają z miejskiego transportu zbiorowego. Zważywszy na zawodność i dyskomfort tego rodzaju podróżowania, jako naiwniacy jawią się ci zwykli ludzie, którzy jeszcze nie zrezygnowali z tramwajów i autobusów. Tak jak to określił Jacek Wesołowski, o uprzywilejowaniu transportu publicznego najwygodniej się mówi, do momentu kiedy trzeba przejść do radykalnych działań i zacząć je konsekwentnie egzekwować (kłania się przypadek odcinka ulicy Żwirki). Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne S.A. jest kiepsko opłacane przez miasto, a do tego marnotrawi to czym dysponuje. Nie wiem, czy sytuacji nie uzdrowiłoby całkowite jego organizacyjne uniezależnienie od miasta.

Na koniec prezentacja materiału, który doskonale uzmysławia świadomościową różnicę między nami (w sensie, łodzianami) a mieszkańcami miasta położonego 650 km na północny zachód od Łodzi.

Copenhagen’s Climate-Friendly, Bike-Friendly Streets

Zaproponowano mi nagranie analogicznego materiału. Jak tu realnie oddać sytuację, nie oczerniając ukochanego, rodzinnego miasta? 650 km, tak stosunkowo niewiele w fizycznej przestrzeni, a tak dużo w sferze różnic mentalnych. Mając do wyboru wpływanie na zmiany tutaj albo naukę duńskiego, wybieram to pierwsze, nawet jeżeli uczynienie z Łodzi miasta przyjaznego jest bardzo odległe w czasie. Pierwsza bitwa jesienią tego roku, wybierzmy ludzi którym się chce.

  1. 1. Moje parę słów w “Debacie – Gorący temat” « z Piotrkowskiej, o Piotrkowskiej

    [...] PS: Wićka wymierzył, ile kto mówił i ile w tym było sensu [...]

Fajnechłopaki