Felietony
Co nowego ?
Sonda
Czwartek, wieczór, a ja jestem zmęczony, przede wszystkim mentalnie.
Dzisiaj. Na Rewolucji przed Kamińskiego stoją samochody na zakazie, ograniczając widoczność wyjeżdżającym z Kamińskiego (okoliczni mieszkańcy mówią, że wczoraj wydarzył się wypadek). W trakcie gdy tam jesteśmy, na samym feralnym narożniku (i na przejściu dla pieszych) zatrzymuje samochód mężczyzna po to, żeby odebrać chabaninę z mięsnego. Na nasz widok reaguje wymachiwaniem wizytówki kontrolera biletów i uważa że to załatwia sprawę.
Rewolucji, okolice Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego zastawione samochodami, podobnie jak trzy stłoczone stojaki na rowery. Norma. Widzę twarze “studentów”, zadowolone, bo “studentom” udało się znaleźć miejsce do zaparkowania.
Na Piotrkowskiej wielu pięknych ludzi na rowerach, wielu nieznanych z twarzy. Kluczący między samochodami blokującymi przejazd na skrzyżowaniach, wyprzedzający samochody omijające korki na równoległych ulicach.
Jak to możliwe, że to miasto godzi tak różne postawy?! Sądząc po wyglądzie tych ludzi jesteśmy w metropolii Europy.
Choć trafiają się i tacy piękni, którzy zachowują się niepięknie. Tak, to o pani mowa, pani jadąca chodnikiem 6 Sierpnia przy Piotrkowskiej i o pani, pani również jadąca chodnikiem tyle że Kościuszki przy Andrzeja.
Wólczańska, wiadomy “skwerek” (sralnik). Sześćdziesięcioletni recydywista z 1 Maja nie sprzątający po swoim psie, bezkarny, bo bezrobotny. Sąd nic mu nie zrobi.
W szatni wypowiadam słowa “Okropna rzeczywistość”. Nie chcę, żeby moja córka żyła w tej rzeczywistości.
Wracam do domu, na Andrzeja za Gdańską facet śpieszący się na autobus dopija puszkę piwa i najzwyczajniej ciska ją w bok, w “siatce” kołysze się jeszcze jedna, pełna puszka.
Skrzyżowanie Żeligowskiego i 6 Sierpnia. Cwaniak w audi, nie zwalniając, mija samochody stojące na pasie do jazdy na wprost i przejeżdża skrzyżowanie wjeżdżając na nie z pasa do lewoskrętu, zanim tamci rozpędzą się po zmianie świateł. Czuje się na tyle pewnie, aby zaryzykować zajechaniem drogi tamtym i potrąceniem mnie, skręcającego z przeciwka w lewo.
Jak to się stało, że się tutaj uchowaliśmy? Co my chcemy zwojować? Czy aby nie za późno? Zmęczony…
Mam te same odczucia od pewnego czasu, a tym bardziej w ostatnich dniach po powrocie z “zachodu”. Jadę z Fabrycznego 86. 80% ludzi w autobusie ma powyżej 60 lat. Dwie ledwo żywe babcie pobiły się laskami o miejsce, bo jedna zastawiła sąsiadujące krzesełko siatami z selerem i burakami z Barlickiego. Gdy wysiadałem było już tłoczno. Przeprosiłem Pana, bo miałem bardzo dużą walizkę i musiałem ją wytaszczyć z autobusu, a on rzucił mi takie spojrzenie, że poczułem w nim cały ciężar swojej i jego egzystencji…
Zgadzam się. Ja już jednak nie jestem zmęczony, tylko przytłoczony. Codzień tyle podobnych sytuacji, że trudno je spamiętać. Ktoś może jednak zapamięta, jak wydarzy sie tragedia.
Ja mam to szczęście pedałować codziennie spokojną Kamińskiego, Parkiem Staszica, krótki postój na uciążliwych światłach przy Narutowicza i dalej spokojnie Tramwajową i Wodną, pod górkę uroczą Miedzianą i pomiędzy samochody na Przędzalnianą – podczas to której trasy mało spotykam rzeczonych irytacji.
I ja mam podobne odczucia w chwili zmęczenia, ale wiem że to minie przy następnym wschodzie słońca.
Kiedy był ten wypadek przy Rewolucji/Kamińskiego?
“Wólczańska, wiadomy “skwerek” (sralnik). Sześćdziesięcioletni recydywista z 1 Maja nie sprzątający po swoim psie, bezkarny, bo bezrobotny. Sąd nic mu nie zrobi.”
Psa powinni mu zabrać, jak nie będzie po nim sprzątał. Skoro można odebrać prawo do opieki nad dziećmi, to i w przypadku opieki nad zwierzętami też powinna być taka możliwość.