Felietony
Co nowego ?
Sonda
Innym powodem, dla których ja sama długo ociągałam się z użyciem roweru jako środka transportu do pracy jest panujące przeświadczenie, że rowerzysta jest najbardziej narażonym na wypadki uczestnikiem ruchu.
Zaznaczam od razu, że doskonale wiem, że rower, nawet przyozdobiony rowerzystą zbrojnym w ochraniacze i kask, nie chroni tak jak metalowa puszka samochodu. W zderzeniu z samochodem pędzącym kilkadziesiąt kilometrów na godzinę szanse mam marne.
Szprota
Nikogo tym samym nie namawiam do bezgranicznego zaufania do innych użytkowników drogi, wymuszania pierwszeństwa, wyprzedzania na piątego i lekkomyślności. Świadomość, że jesteśmy najmniejsi i najbardziej krusi jest przydatna.
Natomiast upieram się przy twierdzeniu, że dajemy się wkręcić w paranoję, umiejętnie podsycaną przez kolejne medialne doniesienia o śmierciach rowerzystów oraz naszą odwieczną chęć dzielenia się na dobrych “nas” i złych “onych” (w tym przypadku kierowców). Tymczasem po obu stronach barykady, jeśli już upieramy się ją stawiać (tu odwołuję się do rozsądku zwłaszcza tych, którzy bywają i kierowcami, i cyklistami) przeważająca większość chce skutecznie, w swoim tempie i bezpiecznie dojechać do celu.
Oczywiście, i tu, i tu zdarzą się frustraci, których pojazdy są tylko przedłużeniem ich.. hm, ego, ale żadna z grup nie ma na to monopolu.
Śmiem twierdzić, że całkiem skutecznym przepisem na koegzystencję jest zasada “nie przeszkadzać”. Jechać ze świadomością, że wokół mnie są inni, patrzeć nie na swoje przednie koło, lecz przed siebie i przede wszystkim obserwować innych uczestników ruchu. Jeśli jadę środkiem jezdni, nie jej prawym skrajem, to nie dlatego, że chcę komuś zrobić na złość, tylko omijam dziury. Sygnalizuję jednak taki manewr lub wręcz przepuszczam kierowcę, gdy widzę, że przyświeca mu podobny cel w pokonaniu identycznego odcinka. Tego samego: uprzedzenia o swoich zamiarach oczekuję od kierowcy i zaskakujące, ale przeważnie moje oczekiwania są spełniane. Nieliczne wyjątki pomijam, starając się wyzbyć tendencji zapamiętywania tylko tych negatywnych zdarzeń.
Podsumowując, stanowczo protestuję przeciwko wpieraniu we mnie, że ci za kierownicą to ukryci mordercy dostający epizodów psychotycznych i ataków furii na sam widok kogoś na dwóch kółkach. Wszyscy bowiem, jadąc, wyczuwamy serpentyny i pobocza oraz wiemy, że coś być musi, do cholery, za zakrętem.
Szprota
Tekst został również opublikowany na blogu Szproty.
Bardzo sensowna notatka :)
Rozpropagować i przedrukować w gazetach
Krotko i sensownie.
Prosba jednynie do admina o poprawinie PL zankow. Wyswietlaja sie innym krojem, co strasznie razi.
notka owszem sensowna jak na pl warunki ehhh pozazdroscic chocby mieszkancom barcelony za bezpiecznie wydzielone zarowno od drogi jak i chodnika trasy dla rowerowych…
@Napoleon: Chyba zależy od przeglądarki+systemu, bo w FF na windowsie wszystko jest OK. Ale zwrócę uwagę FCh, może będą w stanie jakoś pomóc.
“(…)dostający epizodów psychotycznych i ataków furii na sam widok kogoś na dwóch kółkach”
Proponuję zadać pytanie statystycznej grupie kierowców: “Jaki masz stosunek do rowerzystów na drodze?” Uważam, że to by była ankieta pro forma.
Obudź się, kobieto – może to nie ukryci mordercy, ale chętnie by dopłacili z parę groszy na litrze benzyny, żeby rowerzyści zniknęli z dróg.
Ostatnio jacyś idioci, wyprzedzając mnie, głośno mi coś ryknęli do ucha, akurat nie miałem muzyki. Ciekawe czy już doprowadzili tak do jakiegoś wypadku.
Inna sprawa, że wielu “rowerzystów” bardzo pracuje na takie a nie inne podejście do całej społeczności, jeśli można tak to nazwać.
PS. To Twoje nogi na zdjęciu? :)
Jedni by dopłacili, inni nie – nie chcę się budzić do rzeczywistości, w której wszyscy chcieliby dopłacić do zniknięcia rowerzystów z dróg. Współczuję doświadczeń i do namysłu pozostawiam pytanie, czemu mam inne.
Moja polemika z artykułem Szproty
@Szprota
> że ci za kierownicą to ukryci mordercy
> dostający epizodów psychotycznych
> i ataków furii na sam widok kogoś na
> dwóch kółkach
Zgadzam się – popaprańców tego typu nie jest wielu (patrz Bielsko Biała i atak z jadącego samochodu poprzez rzucenie w rowerzystę kapustą. I to nie kiszoną!)
Niestety nie możemy jednak dyskutować z faktami:
- Polacy są jednymi z najgorszych kierowców w Europie. Znaki ograniczenia prędkości i zakazu parkowania służą głównie służbom miejskim (do ich mycia, naprawiania itd.).
- nie przypadkiem w 2007 roku we Francji zginęło w miastach 9 osób/100 tyś (lub milion) mieszkańców a Polsce 47/taką samą jednostkę populacji!
Może to dziwić tym bardziej gdyż jak zaobserwowałem osobiście, paryżanie gremialnie ignorują sygnalizację świetlną i wchodzą/wbiegają wjeżdżają wózkami dziecięcymi a nawet wchodzą z pomocą balkoników (dla starszych ludzi) na czerwonym świetle, bardzo często nawet przed jadące już samochody!
Dodatkowe zdziwienie wzbudza fakt iż prawie nigdy nie zaobserwowałem reakcji typu trąbienie, straszenie silnikiem, czy po prostu obrzucanie obelgami.
Będąc tam zachowywałem się jak większość rozsądnych polaków:
– czerwone stój
- zielone, rozejrzyj się, sprawdź czy ktoś z “zieloną strzałką” nie atakuje rozejrzyj się jeszcze raz i idź, ale jak najszybciej!
- nie przypadkiem Brytyjczycy sformułowali skrót PCD (Polish Crazy Drivers) o czym pisze redaktor z Newsweeka (http://www.newsweek.pl/artykuly/polscy-kierowcy-postrachem-europy,61199,1)
W naszym kraju panuje przekonanie iż wypadki są winą drzew w skrajni, złego oznakowania czy braku autostrad.
Zamiast egzekwować zatrzymywanie się przed “zieloną strzałką” czy przestrzeganie dozwolonej prędkości w centrach miast buduje się nowe kładki/przejścia podziemne (patrz dyskusja odnośnie Placu Wileńskiego w Wwie), czy forsuje przymus stosowania kamizelek odblaskowych (czy kasków przez rowerzystów).
Można też podnieść statystyki sukcesy typu zatrzymanie rowerzysty który wypił piwo i zaobserwowało to czujne oko kamery monitoringu. Brawo Policja – Już nikt przez tego Pana pozbawiony życia nie będzie! (patrz Niemcy i dozwolone 1,6 promila na rowerze).
Tymczasem z tego co mi wiadomo jedynie 11% wypadków powodowane jest przez osoby “po spożyciu” (>=0,2%%) albo “pod wpływem” (>0,5%%).
A co z pozostałymi 89% wypadków?
Powodują je drzewa, drogi, piesi, rowerzyści czy złośliwa władza która cytując skrzywdzonych kierowców:
- “montuje fotoradary gdzie popadnie i stwarza ryzyko wypadku w wyniku gwałtownego hamowania” albo
- “robi sobie z fotoradarów źródło dochodu”
- “co za debil postawił tu 50kę!”
Do jasnej anielki! Kto zmusza tych ludzi do przekraczania prędkości, zwłaszcza w mieście, gdzie jazda 120 zamiast 50km/h na dystansie 12km da zysk nie większy niż 7-5 minut?
89% trzeźwych sprawców wypadków to niby normalni ludzie. Tacy jak ja ty i on.
Tyle że w Polsce normalność na drodze to jazda od 20 do 100 km/h za szybko, jazda rowerem bez oświetlenia, nie sygnalizowanie manewrów przez rowerzystę czy najbardziej groźne w miastach nie zatrzymywanie się przed przejściem dla pieszych. Mnie w tej sprawie przekonał jednoznacznie lekarz z oddziału ratunkowego: http://wyborcza.pl/1,82949,6828746,Morderca_jest_kim_innym_niz_to_opisuja_media.html
Kończąc ten przydługi post pragnę poinformować że mam dwa samochody, dwa rowery (+2 następne członków rodziny) a jeszcze 10 lat temu sam jeździłem autem jak kretyn. Całe szczęście nikogo nie zabiłem.
Mały update:
===
…
Będąc tam zachowywałem się jak większość rozsądnych polaków:
- czerwone stój
- zielone, rozejrzyj się, sprawdź czy ktoś z “zieloną strzałką” nie atakuje rozejrzyj się jeszcze raz i idź, ale jak najszybciej!
===
Za tym zdaniem zabrakło:
Zacząłem chodzić tak jak oni dopiero gdy stercząc karnie na czerwonym (nic nie jedzie) ujrzałem właśnie babcię z balkonikiem przechodzącą przez pasy :)